Kategoria: Publikacje

Mit rodziny

Bodaj głównym źródłem powstawania mitów była potrzeba oswajania świata, czynienia go mniej zagrażającym, bardziej zrozumiałym. Bardzo szczególnym a zarazem skutecznym sposobem okazało się, jak pisze w tytule jednego z pierwszych rozdziałów swej książki pt. „Praca nad mitem”, niemiecki mitoznawca Hans Blumenberg, „wtargnięcie nazwy w bezimienny chaos” (s. 32). „Nawet bardzo dobra wiedza o rzeczach niewidzialnych – pisze Blumenberg – np. o takich, jak promieniowanie, atomy, wirusy czy geny – nie kładzie kresu trwodze.

Archaiczna trwoga dotyczy nie tyle tego, co jeszcze nie poznane, ile raczej tego, co nieznane. Jako nieznane jest ono bezimienne; jako bezimienne – nie może zostać zaklęte, przywołane na pomoc ani zneutralizowane magią.” Z tego samego źródła wypływa potrzeba mitu rodzinnego, która poprzez nadawanie nazw, imion pozwala opowiadać o sobie i bliskich historie, przede wszystkim zaś, umiejscowić i w jakimś sensie zrozumieć siebie, określić swoje miejsce w świecie, wreszcie, znaleźć wartość identyfikacji z własną rodziną, choć także jej słabości.

Wydawać by się mogło, że pojęcie mitu rodzinnego, traci na znaczeniu wobec przemian kulturowych zachodzących we współczesnym świecie. „W ciągu czterdziestu ostatnich lat, pisze Tomasz Szlendak w „Socjologii Rodziny” (Socjologia Rodziny Ewolucja, historia, zróżnicowanie, Wydawnictwo PWN 2010, s. 376), radykalnie zmieniły się postawy ludzi wobec małżeństwa, rodziny, wychowania dzieci, rozwodów, samotnego rodzicielstwa. W latach 50. i 60. rodzina była podstawowym warunkiem odczuwania szczęścia. Im bliżej roku 2000, tym mniej ludzi tak sądziło.”

Można byłoby powiedzieć, iż dystans 40. czy 50. lat wobec obecności mitów w ciągu wieków nie może im zagrażać. Ale wnioskiem ważniejszym i prawdziwszym będzie przekonanie, iż trudny czas kryzysu w jakim postrzegana jest dziś rodzina wzmaga ową trwogę, o której pisze Hans Blumenberg, choć zapewne bardziej nieświadomie niż świadomie. A co za tym idzie to właśnie w micie rodziny należy dostrzec szansę znajdowania dróg wyjścia, co nie oznacza zaniechania działań w sferze ekonomicznej i społecznej.

Autor: Zygfryd Klaus

Przestrzeń i miejsce

Geograf Yi – Fu Tuan w książce “Przestrzeń i miejsce” opowiada, iż Eskimosi rozwijają dobrą orientację przestrzenną poruszając się w obszarze mgieł i śniegu, w sytuacji niedookreślonej, nie oznaczonej wieloma punktami orientacyjnymi, budując identyfikację miejsca w przestrzeni za pomocą minimalnych wskazówek.
Niełatwa sytuacja rodzinna lub osobista, trudności, może również służyć ubogacaniu poczucia orientacji i radzenia sobie w życiu, gdy zdecydujemy się skorzystać ze wsparcia.

Określanie, jak można zadbać o siebie, tak, by było w życiu wystarczająco wiele radości, spokoju, odpoczynku, odporności, może stanowić pasjonującą aktywność. Warto, w czasie oświetlonych dni świątecznych, a także tych codziennych, podarować sobie oraz innym, w różnym stopniu bliskim osobom, wystarczająco dużo zrozumienia, wzruszenia, mądrości, bycia, przeżywania, odróżniania jaka zmiana jest potrzebna, jaka jest teraz możliwa, a co będzie możliwe nieco później.

Psychoterapeuta P. Nemetschek przytoczył następującą przypowieść Miltona Ericksona:
Gdy Indianki przy przędzeniu przełożą pierwszą nić, oczami wyobraźni widzą obraz gotowego dywanu i wiedzą jaka będzie ostatnia nić.”

Warto, by nasze życie utkane było z dobrze wybranych cząstek codzienności oraz nut świątecznych, radosnych, przynoszących ubogacenie wzoru tworzącego satysfakcjonujacą całość.

Autor: Wioletta Zawistowska.