Hipnoza i jej spożytkowanie w terapii rodzinnej.
Jolanta BerezowskaHipnoza ericksonowska jest często opisywana jako naturalna, przyzwalająca, pośrednia, nastawiona na współpracę.
W odróżnieniu od klasycznych metod, w hipnozie ericksonowskiej nie stosuje się formalnej indukcji jednakowej dla każdego klienta. Wykorzystuje się zjawiska występujące powszechnie, spontanicznie, chwilowe "zagapienia", i "zasłuchania" pojawiające się gdy uwaga skupia się na opowiadaniu, baśni czy utworze muzycznym. Podstawowe znaczenie ma wzajemna współpraca terapeuty i klienta, który nie jest biernym podmiotem hipnozy. Każde spotkanie ma indywidualny charakter, zależy od wniesionego przez pacjenta świata przeżyć i odczuć.
Szczególnie wiele możliwości oferuje spotkanie z rodziną. Każdy członek rodziny wnosi swoje przeżycia, umiejętności, inną wrażliwość, aktywność wyobraźni oraz inny stopień zaangażowania.
Dostosowanie sposobu interwencji terapeutycznej zależy w dużym stopniu od wieku i podatności na sugestię poszczególnych osób, ale też od wspólnie opowiadanej przez rodzinę historii.
Jedna z definicji określa hipnozę jako stan skupionej uwagi. Gdy uwaga jest na czymś skupiona, inne zjawiska są omijane, ignorowane. Kiedy rodzina skupia uwagę na objawach, nie dostrzega innych możliwości. Przychodząc na terapię, członkowie rodziny opowiadają swoje transowe historie. Rodzina przychodzi, gdy ma problem. Wszyscy są skoncentrowani na problemie, nie mają czasu być rodziną, system obraca się wokół problemu. Nie ma czasu na nic poza problemem, ani radości, ani zabawy. Zapominają o obszarze zdrowego funkcjonowania, w którym objaw jest jak wysepka na oceanie zdrowia.
W procesie terapii wybór strategii pracy jest uzależniony od wieku poszczególnych członków rodziny.
Dla dzieci 4-6 - letnich metodą z wyboru jest zabawa, odgrywanie ról, arteterapia, działania praktyczne wymagające zaangażowania ruchowego. W takich zajęciach mogą brać udział starsze dzieci i rodzice. Jeżeli jednak głównym odbiorą jest dziecko starsze, można podzielić "grupę na zespoły" jak w klasie, gdy uczą się dzieci z różnych roczników i podczas gdy młodsze np. rysuje, starsze wraz z rodzicami może słuchać opowiadań lub marzyć.
W sugestie adresowane do wszystkich, ogólne i metaforyczne, można wplatać krótkie, adresowane do najmłodszego dziecka mieszczące się w zabawie i rysunku, którym dziecko jest zajęte.
Kiedy rodzic zgłasza się na leczenie, opowiada swoją historię, w której możliwe wybory ograniczone są poprzez wierzenia, przekazy rodzinne, przeżyte i zapamiętane doświadczenia.
Opowiadania dotyczą doświadczeń. Nowe opowiadanie może stwarzać przestrzeń dla nowych, wewnętrznych doświadczeń.
Innym sposobem tworzenia nowego doświadczenia jest działanie, rzeczywiste doświadczenie. Cel ten spełniają zadania domowe - wspólnie ustalane i zlecane do wykonania między jednym a drugim spotkaniem.
Jeszcze innym sposobem zdobywania potrzebnych umiejętności są wspólne przeżycia w gabinecie terapii.
Przychodzi rodzina. Opowiada historię - on pracuje całe dnie, ona pracuje całe dnie, a chłopiec 11-letni - kiedy tylko przychodzą do domu - zadaje ciągłe pytania dotyczące chorób, śmierci, zarazków, brudu. Ciągle boi się, ciągle myje ręce, sprawdza drzwi, gaz.
Rodzice opowiadają też o swoich rodzicach. Matka o tym, że nigdy nie była dotykana; ojciec o tym jakim był grzecznym chłopcem; nigdy nie rozpakowywał swoich prezentów, stały nietknięte na półce.
Rodzina "okularników", sztywna, odgrodzona od świata swoimi okularami, wizytowymi strojami i przekonaniami jak należy żyć.
Pierwszym krokiem jest przeformułowanie. Rodzice przychodzą z rozpoznaniem dziecko jest chore, ma natręctwa - podczas gdy pytania są przejawem naturalnej ciekawości dziecka. Tak naprawdę oznaczają pytanie: Tato, jak być chłopcem? Jak mam dorosnąć, jak żyć w świecie? Są też informacją - potrzebuję wsparcia w trudnym procesie rozwoju i dorastania.
Zadanie domowe - wzmocnienie tego co już się wydarza; na pytania ma odpowiadać ojciec, nie matka. Dalsze zadanie - odpowiedź na pytanie: czego tutaj nie ma? Jaki jest brakujący element, na jaki rodzaj emocji, doświadczeń jest ta rodzina zamknięta, do jakich nie ma dostępu?
Opowiadałam więc wiele historii o innej rodzinie, wspólnym spędzaniu czasu, zabawie grach, otwieraniu prezentów. W tej rodzinie był też młodszy, 6 letni chłopiec, który niechętnie skupiał się na biernym słuchaniu.
Następne spotkanie spędziliśmy razem malując farbami na ogromnym arkuszu papieru.
Naturalny trans przypomina sinusoidę. Zanurzenie w trans, wyjście do świadomego poziomu z nową wiedzą. Taka naturalna sinusoida powstała przez zmianę miejsc zajmowanych przez dzieci i dorosłych. Kiedy siedzieli w krzesłach, pozostawali na poziomie świadomym; kiedy zaczynali malować na papierze, leżąc na podłodze, zanurzali się w nieświadomym.
Kolory symbolizowały różne emocje, których można doświadczać i które mogły w tej rodzinie pojawić się w nowy, bezpieczny sposób.
W zabawie doświadczali stanu spontanicznego regresu. Rodzice mogli uzupełnić brakujące doświadczenie zabawy, dotykania rękami kolorowych farb i wtedy okazało się, że bardzo szybko zaczynając od dzieci, przenieśli farby-emocje na siebie, wzajemnie malując sobie ręce i twarze.
Na kolejnym spotkaniu wykorzystałam elementy ćwiczeń wg. Weroniki Sherborne. Wszyscy mieli zapowiedziane, że mają przyjść nie w wizytowych strojach, ale kiedy zamiast nobliwego lekarza spotkali mnie w wyciągniętym dresie, a potem razem fikaliśmy koziołki na podłodze, turlaliśmy się i huśtaliśmy, stary wzorzec niedotykania, sztywności i lęku przed zabrudzeniem, spoceniem - po raz pierwszy od lat został przełamany
Każdy kiedyś dawniej lub bardzo dawno potrafił być spontaniczny. Oni musieli to sobie tylko przypomnieć.
Terapia rodzinna jest jak oczyszczanie rzeki z wiosennego zatoru. Wystarczy usunąć jedną przeszkodę, jedną gałąź, a rzeka sama, własną siłą usunie pozostałe części zapory.

(22) 822 04 99
784 113 135